Mam dużo planów i marzeń

 

(Rozmowa z Miss Pienin 2013 – Justyną Potoczak)

 

- Gratuluję Pani serdecznie zdobycia tytułu Miss Pienin 2013. Jakie to uczucie, gdy stoi się na scenie po emocjonującej gali finałowej, gdzie trzeba się było zaprezentować w pełnej krasie i czeka się na werdykt jury?

 Jest to uczucie nie do opisania. Na pewno w tym momencie przeszedł mnie dreszczyk emocji i nigdy nie przypuszczałam nawet w najskrytszych marzeniach, że to właśnie ja zostanę wybrana. Byłam bardzo zaskoczona i podekscytowana.

 

- Nie wszyscy mogli być 20 lipca pod kolejką, a na pewno wszyscy chcieliby Panią poznać. Proszę opowiedzieć kilka słów o sobie.  

Pochodzę z przepięknej miejscowości Dębno koło Nowego Targu tam też mieszkam z rodzicami i rodzeństwem. Moją pasją było fryzjerstwo, dlatego też skończyłam szkołę w tym kierunku. Obecnie pracuję w Salonie Fryzjersko-Kosmetycznym w Nowym Targu. Ciągle doskonalę się w swoim zawodzie, uczestniczę w różnych szkoleniach, pasjonuje mnie stylizacja a także nowe trendy w modzie fryzjerskiej. Oprócz tego mam też inne zainteresowania i pasje - lubię czytać książki, oglądać filmy, kocham podróżować, zwiedzać i jestem też kibicem BvB. W przyszłości chciałabym otworzyć swój własny Salon i dalej kształcić w tym kierunku, założyć rodzinę. Mam jeszcze dużo innych planów i marzeń na przyszłość, o których nie chcę na razie wspominać.

 

- Kiedy zdecydowała się Pani wziąć udział w castingu do tytułu Miss Pienin? Może ktoś Panią namówił?

 Właściwie zdecydowałam się w ostatniej chwili. Bliscy - znajomi i rodzina namówili mnie do udziału w castingu i przekonali mnie, że warto spróbować. Nie żałuję tego wyboru.

 

- Co było najtrudniejsze podczas trzymiesięcznych przygotowań do występu finałowego?

 Najtrudniejsze moim zdaniem było uwierzyć w samą siebie. Trzymiesięczne próby i przygotowania kosztowały nas sporo wysiłku i czasu. Dużo zawdzięczam naszej choreografce Anecie Polaczyk, która świetnie nas przygotowała, a także Pani Marcie Polaczyk za to, że nas wspierała. Bez nich nie dałybyśmy sobie rady.


- Została Pani także wybrana przez koleżanki najsympatyczniejszą uczestniczką finału. Jaka atmosfera panowała wśród kandydatek do tytułu Miss Pienin? Czy była to ostra rywalizacja, czy może nawiązała Pani jakieś przyjaźnie?

 Byłam bardzo mile zaskoczona tym, że dziewczyny mnie uznały za najsympatyczniejszą. Na próbach panowała bardzo miła atmosfera i myślę, że każda z nas myślała podobnie jak ja i traktowała to jak dobrą zabawę i nową przygodę. Nie odczułam żadnej rywalizacji , ponieważ żadna z nas nie uważała się za ważniejszą i umiałyśmy zawsze porozmawiać, pośmiać się. Na pewno wszystkie dziewczyny będą mile wspominać i myślę, że kontakt między sobą będziemy dalej utrzymywać.


 - Teraz przed Panią stoją obowiązki godnego reprezentowania Ziemi Pienińskiej podczas różnego rodzaju uroczystości. Czy ma Pani pomysł, jak najlepiej promować nasz region?

 PIENINY są jednym z najpiękniejszych i najbardziej malowniczych pasm w Polsce. Turystyka w Pieninach trwa cały rok, ponieważ każda pora roku wygląda inaczej. Będę się starać, by jak najlepiej przedstawić ten uroczy zakątek Polski. 

 

 Rozmawiała Alina Lelito